Zanim w ogóle dojdzie do podpisania jakiejkolwiek umowy, musimy sprawdzić swoją zdolność kredytową. Żeby to zrobić, możemy skorzystać z jednego z licznych kalkulatorów kredytowych. Są to tylko mniej lub bardziej niedoskonałe przybliżenia faktycznego stanu rzeczy, jednak jako punkt wyjścia do dalszych rozważań się dobrze nadają.
Oczywiście niezależnie od naszych deklaracji, bank i tak dokładnie przyjrzy się naszej zdolności kredytowej, zwłaszcza że zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami każdy kredyt musi mieć zdolność kredytową obliczaną w horyzoncie 25-letnim. Oznacza to, że przy szacowaniu naszej wypłacalności bank musi założyć, że kredyt spłacamy przez 25 lat, nawet jeśli zaciągnięty jest na 40 czy 50.
Wysokość naszej raty przy kredycie mieszkaniowym będzie mogła wynosić 65 lub 50% dochodu netto w przypadku kredytów złotowych i 42% w przypadku kredytów mieszkaniowych zaciągniętych w walucie obcej. Tu jednak trzeba zaznaczyć, że na podstawie tych dwóch wartości niewiele jeszcze się dowiemy. Procedura wyznaczania zdolności kredytowej w różnych bankach jest odmienna i wysokość kredytu, o jaki można się ubiegać jest różna w różnych bankach. Dlatego też nasze własne szacunki są tylko przybliżeniem, które powie nam tylko, czy w ogóle mamy jakiekolwiek, choćby czysto teoretyczne szanse na uzyskanie kredytu mieszkaniowego.
Wiele osób ma za złe bankom, że ich eksperci również uzyskują wgląd w nasze dane i mogą obliczać zdolność kredytową. Powody, dla których jest to obowiązkowe są zasadniczo dwa: dobro kredytodawcy i dobro kredytobiorcy. Musimy się nauczyć patrzeć na to jako na środek, który zabezpiecza nie tylko bank przed pożyczaniem pieniędzy niewypłacalnemu kredytobiorcy. Tak naprawdę, obliczenie zdolności kredytowej chroni w dużym stopniu nas, konsumentów. Banki i tak starają się tę zdolność liczyć tak, aby udzielać nam maksymalnie wysokiego kredytu. Jednak to nam powinno zależeć na terminowej spłacie kredytu, a często własne szacowania zdolności kredytowej opieramy na nierealnie optymistycznych założeniach, co rewidują dopiero konsultanci banku, którzy zaglądając w nasze dokumenty pokazują nam palcem, gdzie zrobiliśmy błąd i dlaczego na taki czy inny kredyt nie możemy liczyć.
Od początku roku, zgodnie z dyrektywami Rekomendacji S KNF-u kredyty mieszkaniowe stały się mniej dostępne. Szacuje się, że nawet o 40% więcej wniosków kredytowych jest odrzucanych w porównaniu z ubiegłym rokiem. To oczywiście oznacza, że trzeba szukać innych sposobów na zdobycie funduszy na budowę.
Eksperci banków proponują trzy rozwiązania, które mogłyby być pomocne dla osób, których zdolność kredytowa jest zbyt niska.
- Negocjacje z deweloperem. Kredyt mieszkaniowy jest prawie zawsze źródłem finansowania zakupu nieruchomości, a to oznacza, że jeśli liczba udzielonych kredytów spada, mniejszy dochód notują też deweloperzy i czasami jest to dla nich na tyle dotkliwe, że zamiast czekać na kupca, są w stanie nieco zmniejszyć cenę. To oczywiście sprawa bardzo indywidualna, niemniej jednak warto spróbować- niektórzy deweloperzy negocjują chętniej, inni raczej unikają w ogóle wchodzenia w negocjacje z potencjalnym klientem.
- Dołączenie współkredytobiorcy. Eksperci oceniają, że wzrośnie liczba kredytów uwzględniających współkredytobiorców. Już wcześniej kredyty mieszkaniowe zaciągane raczej były przez dwie osoby, ale teraz możliwe jest, że kredytobiorców na umowie będzie jeszcze więcej. To rozwiązanie dla wielu kredytobiorców jest absolutnie nie do przyjęcia. Matematyka jednak pozostaje nieugięta- większe dochody sumaryczne kredytobiorców, większy kredyt. A im więcej osób kredyt zaciąga, tym większe wnoszą zabezpieczenie.
- Zwiększenie wkładu własnego. To już jest opcja oczywista i pomyśleć można, że gdyby taka możliwość istniała, wykorzystywana byłaby już wcześniej. Okazuje się jednak, że chętnie oszczędzaliśmy na wkładzie własnym, nawet za cenę podniesionych kosztów kredytów. Teraz już nie będzie łatwo uciec od tej opcji. Większy wkład własny to oczywiście niższe oprocentowanie i większa zdolność kredytowa. Jedno i drugie jest korzystne dla kredytobiorcy, sęk w tym, że niechętnie poświęcamy swoje pieniądze akurat na wkład własny do kredytu mieszkaniowego.
Wiele osób będzie musiało zastanowić się nad tymi trzema rozwiązaniami, których jedyną alternatywą jest wybór innej nieruchomości, albo przynajmniej próba znalezienia banku, który naszą zdolność kredytową obliczy w bardziej optymistycznych barwach.
Często zaciągając kredyty mieszkaniowe korzystamy przy tym z pomocy doradców kredytowych. Dla potrzeb tych rozważań załóżmy, że znaleźliśmy doradcę-eksperta. To trudne, bo większość małych i lokalnych biur doradztwa kredytowego to firmy założone tylko dla pieniędzy,a których pracują ludzie niemający o kredytach zielonego pojęcia i polecający (nie za darmo zresztą) oferty dwóch wybranych banków. Tyle, że to w ogóle nie są doradcy…
Z usług profesjonalnego doradcy kredytowego przy zaciąganiu kredytu mieszkaniowego warto skorzystać w kilku sytuacjach. Po pierwsze wtedy, kiedy nie mamy czasu na sprawdzenie wszystkich ofert banków. Wtedy doradca finansowy nam pomoże, ponieważ na bieżąco zbiera informacje o wszystkich bankach i ma pod ręką zawsze aktualne oferty. Jest też niezastąpiony, kiedy nasza wiedza o kredycie mieszkaniowym jest zerowa i nie zamierzamy tego zmieniać. To w gruncie rzeczy temat nieszczególnie trudny, ale nie każdy musi być ekspertem w dziedzinie kredytów mieszkaniowych. Jeśli więc ekspertami nie jesteśmy i nie chcemy być, doradca kredytowy jest osobą, która może nam pomóc. I trzecia sytuacja- jeśli na rynku panuje posucha lub bardzo ostra walka o klienta. W obu sytuacjach możemy sobie sami nie poradzić. Dopóki konkurencja jest umiarkowanie silna, oferty banków zmieniają się raz na 6-12 miesięcy, możemy spokojnie je sprawdzić. Jeśli jednak na rynku całkowicie brakuje interesujących ofert, nie widzimy żadnej reklamy, która by nas zainteresowała- po prostu brakuje nam materiałów do dokonania porównania. Może to za nas zrobić doradca kredytowy. Z podobną sytuacją mamy do czynienia przy ostrej konkurencji, jednak tu problemem może być brak czasu- oferty zmieniają się szybko, wszystkie wydają się atrakcyjne, a my nie wiemy, która z nich jest rzeczywiście dobra- wtedy doradca kredytowy może pomóc nam oddzielić reklamę od rzeczywiście dobrego kredytu.
Oczywiście nadal wiele osób uważa, że jest sobie w stanie samodzielnie poradzić z wyborem kredytu mieszkaniowego, nie mając o nim zielonego pojęcia. Owszem, często udaje się wybrać jakiś kredyt, ale „jakiś” to wyjątkowo mało precyzyjne określenie. Nam powinno zależeć na tym, żeby wybrać nie „jakiś”, ale najkorzystniejszy kredyt. Jeśli nie wiemy, jak się za to zabrać, najbezpieczniejszym rozwiązaniem będzie skorzystanie z pomocy eksperta do spraw kredytów mieszkaniowych.
Przeglądając oferty kredytów mieszkaniowych bardzo często skupiamy się jedynie na oprocentowaniu. Rzeczywiście, jest ono głównym generatorem kosztów kredytu, ale nie jest to wcale jedyny parametr, na który trzeba zwrócić uwagę.
Zacznijmy jednak od oprocentowania. Tu tylko krótko o chwytach reklamowych. Niższe nie znaczy korzystne, ponieważ wiele banków oferuje bardzo niskie oprocentowanie, ale tylko przez pierwszy rok lub dwa. W takiej sytuacji bardziej może się nam opłacać kredyt mieszkaniowy z oprocentowaniem wyższym, ale ustalonym dla całego okresu kredytowania. Oczywiście takich ideałów też nie ma, ponieważ w perspektywie nawet dwóch lat oprocentowanie ulegnie zmianie, warto więc wybrać taki bank, który nie ma opinii często podnoszącego koszty kredytu.
Prowizja przygotowawcza- opłata, którą musimy wnieść tytułem udzielenia kredytu. Zazwyczaj utrzymuje się na poziomie 1-2% wartości kredytu, choć w promocji może być równa 0. Powyżej 2% to dość wysoka opłata.
Opłata za wcześniejszą spłatę. To sposób, jaki bank stosuje, aby jak najdłużej zatrzymać klienta. Dzięki jej wprowadzeniu nie opłaca się nam sięgać po kredyt refinansowy i związuje nas to na dłużej z bankiem, który po jakimś czasie może okazać się nie tak dobry, jak się nam wydawało. Oczywiście sytuacją idealną byłby brak takich opłat, ale najczęściej jednak one funkcjonują, choć często tylko w początkowym okresie spłaty kredytu.
Dodatkowe zabezpieczenia. To dość poważny generator kosztów kredytów w pierwszej fazie spłaty. Coraz częściej w umowie kredytowej pojawia się już nie jedno, ale kilka dodatkowych obowiązkowych ubezpieczeń, za które, podobnie zresztą jak za pozostałe opłaty dodatkowe, nierzadko trzeba zapłacić gotówką przed otrzymaniem pierwszej transzy kredytu mieszkaniowego. Ubezpiecza się kredytobiorcę (ubezpieczenie na życie z cesją polisy na bank), mieszkanie i wkład własny (tu nawet 3,5% wartości tego wkładu).
Później dochodzą jeszcze inne opłaty: wycenia nieruchomości przez rzeczoznawcę banku, przygotowanie umowy kredytowej, opłaty za prowadzenie obowiązkowego przy danym kredycie konta ROR w danym banku oraz kilka innych, niezbyt miłych zwykle niespodzianek.
Zanim złoży się w banku wniosek o kredyt mieszkaniowy, trzeba mieć już spisaną umowę przedwstępną z osobą lub firmą sprzedającą daną nieruchomość. W tym momencie trzeba skontaktować się z ekspertem banku (to najłatwiejszy etap całej procedury) i w wyznaczonym terminie spotkać się z nim, przedstawiając przynajmniej niektóre z wymaganych przez bank dokumentów. Są to zazwyczaj: umowa przedwstępna, zaświadczenie o zarobkach i dokumentacja prawna nieruchomości (księga wieczysta lub dokumenty spółdzielni).
Teraz do dzieła wkracza ekspert banku, który analizuje dostarczone mu dokumenty. Zazwyczaj nie trwa to dłużej niż tydzień lub dwa, chyba że po drodze wystąpią jakieś nieprzewidziane trudności. Bank dokonuje też wyceny nieruchomości (w zależności od banku, możesz, ale nie musisz odczuć tego we własnej kieszeni). Po tych wszystkich ceremoniach wstępnych bank wydaje decyzję kredytową. Jeśli jest negatywna, sprawa jest zamknięta i kredytu mieszkaniowego z tego banku nie dostaniesz. Zazwyczaj bank proponuje, jeśli jest to możliwe, rozwiązania alternatywne, ale jeśli cię one nie interesują, możesz poszukać innego banku. Jeśli decyzja kredytowa jest pozytywna, teraz ty musisz ostatecznie podjąć decyzję. Na tym etapie nie jesteś zobowiązany do zaciągnięcia kredytu, ale jeśli z niego zrezygnujesz, możesz zostać obarczony kosztami dotychczasowego postępowania. Taki wniosek wstępny można (a według niektórych nawet powinno się) złożyć w kilku bankach.
Jeśli zdecydujesz się podpisać umowę kredytową, najpierw trzeba dopełnić formalności z właścicielem mieszkania i spisać umowę ostateczną kupna-sprzedaży. W międzyczasie załatwia się sprawę hipoteki- na rynku wtórnym od razu, przy inwestycjach nieukończonych do momentu ukończenia budowy niezbędne będzie dodatkowe zabezpieczenie kwoty kredytu. W momencie zakończenia wszystkich tych formalności należy poinformować bank o ich wykonaniu i poprosić o uruchomienie kredytu. Za kilka dni pieniądze (pierwsza transza lub całość, zależnie od konstrukcji umowy kredytu) będą już do naszej dyspozycji.
Oczywiście to tylko najogólniejszy zarys całej procedury. Wa różnych bankach może się to nieco różnić, dlatego też powyższy opis nie jest zbyt szczegółowy. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, powinieneś wyjaśnić je jak najszybciej z ekspertem banku.
Zwykle wybierając kredyt mieszkaniowy najwięcej uwagi poświęcamy kwestii oprocentowania. Czas więc przyjrzeć się temu czynnikowi, który stanowi największy generator kosztów kredytu mieszkaniowego.
Zacznijmy może od obalenia mitu darmowego kredytu. Ponieważ jest to produkt jak każdy inny, sprzedający, czyli w tym wypadku bank, musi na nim zarobić. Głównym źródłem banków kredytowych jest marża nakładana na kredyty. W przypadku kredytów mieszkaniowych wynosi ona zwykle o 1 do 5 procent kwoty do spłacenia. Oznacza to, że jeśli kwota odsetek w racie wynosi 200 zł to bank zarabia na tym 1-5 złotych. Stąd też niemożliwe jest skonstruowanie takiej oferty, w której marża byłaby zerowa. Oczywiście- w niektórych reklamach takie sformułowanie się pojawia, ale zazwyczaj oznacza to, że cały zarobek bank odbierze w drugim i kolejnych latach, ponieważ bez marży będziemy spłacać kredyt tylko przez rok.
Przyglądając się umowie kredytowej trzeba sprawdzić, czy jest w niej wyraźnie opisany sposób obliczania odsetek. Jeśli chodzi o kredyty mieszkaniowe w złotówkach, a takich jest teraz zdecydowanie najwięcej, zazwyczaj stosuje się kwartalną lub półroczną stopę WIBOR plus marżę. WIBOR jest to stawka oprocentowania, z jakim na międzybankowym rynku banki pożyczają sobie wzajemnie pieniądze (złotówki). Dla innych walut są brane pod uwagę analogiczne sposoby obliczania wysokości rat. Ponieważ natomiast stosuje się WIBOR 3M albo 6M, co kwartał albo co pół roku może nastąpić zmiana oprocentowania kredytu, w zależności od tego, jak będą kształtowały się ceny kredytów w złotówkach na rynku międzybankowym. W praktyce oznacza to, że co trzy albo sześć miesięcy czeka nas podwyżka kosztów kredytu mieszkaniowego.
Dodajmy jeszcze, że nie zawsze płaci się tyle samo odsetek. Wszystko zależy od konstrukcji rat. Jeśli płacimy raty równe, wówczas w każdej racie spłacamy identyczną część kapitału i odsetek, natomiast jeśli chodzi o raty malejące, tutaj zasady spłaty są trochę inne i spłaca się odsetki od kwoty pozostającej do spłaty, a że z każdym miesiącem jest ona coraz niższa, teoretycznie raty powinny być coraz niższe. Tak się jednak nie dzieje, jeśli w międzyczasie podniesione zostanie oprocentowanie kredytu mieszkaniowego.
Wszystko to oczywiście powinno być zapisane w odpowiednich przepisach umowy kredytowej między bankiem a kredytobiorcą.
Jak ma się cena chleba do wysokości raty za kredyt mieszkaniowy? Okazuje się, że związek między nimi jest dosyć ścisły i wyraźny. Takim łącznikiem, który umożliwia przeliczenia pierwszego na drugie jest inflacja. W jaki sposób, ktoś może spytać, powiązać ceny produktów z wysokością odsetek?
Mechanizm jest prosty wszystkie produkty, które kupujemy, drożeją. Jest to wynik inflacji, czy stałej, powolnej utraty wartości pieniądza. Inflacja utrzymująca się na stałym, niskim poziomie jest sytuacją normalną i do jej utrzymania dąży państwo. W Polsce instytucją, która dba między innymi o utrzymanie inflacji na przyzwoitym poziomie jest Rada Polityki Pieniężnej (RPP). I tu dochodzimy powoli do sprawy kredytów mieszkaniowych. Ich oprocentowanie, jak już pisaliśmy, zależy od międzybankowej ceny pieniądza. Za zaś jest prostą pochodną między innymi stóp procentowych ustalanych przez RPP. Jeśli inflacja rośnie, RPP podnosi stopy procentowe, co powinno zachęcać do oszczędzania, a nie inwestycji. Inflacja więc wyhamowuje, ale kredyty mieszkaniowe drożeją. Wprawdzie zmiany stóp procentowych są rzędu 0,25 do 0,5 punktu procentowego, ale przecież kredyt mieszkaniowy to zobowiązanie często na kilkadziesiąt lat i takie podnoszenie stóp procentowych nawet raz na dwa lata (zazwyczaj robi się to cztery razy częściej) już dają wymierną zmianę wysokości raty kredytu.
Jest to jeden z czynników, których nie jesteśmy w stanie kontrolować. Niemniej jednak dąży się do tego, żeby mechanizmy obliczania zdolności kredytowej w jakiś sposób kompensowały niebezpieczeństwo związane ze spadkiem wartości pieniądza. Wyobraźmy sobie, że np. za 10 naszych rat ktoś mógłby kupić sobie samochód. Wysokość tych rat musi zmieniać się tak, żeby w dowolnym momencie 10x wysokość raty dało zawsze koszt tego samego samochodu zgodnie z aktualnym cennikiem dealera. Oczywiście w realnym świecie nie do końca będzie to tak wyglądało, ponieważ zmiany inflacji i kosztów kredytu nie będą idealnie równoległe, tym bardziej że zmiana wysokości kosztów kredytu mieszkaniowego jest zawsze wtórna w stosunku do wzrostu inflacji. Ta zaś tez jest wyliczana dla całego rynku, więc może kredyt nie będzie drożał równo z samochodem albo z toną tłucznia albo miedzią- mechanizm jest jednak w każdym wypadku identyczny.
Mówiąc o kredytach mieszkaniowych trudno byłoby nie wspomnieć o kalkulatorach kredytów mieszkaniowych. Są one dla kredytobiorców jednym z głównych źródeł informacji na temat kredytów, ich rzeczywistego kosztu oraz ich zdolności kredytowej. Kalkulatory kredytów mieszkaniowych są przygotowywane jako elementy stron www banków lub niezależnych informatorów wirtualnych.
Każdy taki kalkulator bazuje na pewnych stałych zasadach obliczania zdolności kredytowej. Mechanizm ten działa podobnie do analityka bankowego, który oblicza naszą zdolność kredytową na podstawie dostarczonych mu dokumentów. Oczywiście w obu algorytmach obliczeń znajdują się pewne różnice, ale zadaniem kalkulatora kredytu mieszkaniowego jest jedynie przybliżyć konsumentowi obraz jego sytuacji.
Wiele kalkulatorów kredytów mieszkaniowych jest bardzo niedoskonałych. Wprawdzie obliczają one pewne wartości, ale błąd wyniku jest tak duży, że nie pozwala nawet na wyciąganie bardzo ogólnych wniosków. Oczywiście najdokładniejsze są zawsze kredyty na stronach internetowych banków, ponieważ działają one według algorytmu właściwego dla danego banku. Niestety tam wyniki będą pasowały tylko do tej jednej oferty. Dlatego wiele osób wybiera kalkulatory kredytów mieszkaniowych, które są mniej dokładne, za to w odpowiedzi wyświetlają nie tylko zdolność kredytową czy maksymalną kwotę kredytu, ale też listę banków, których oferty mieszczą się w danym zakresie.
Kalkulatory kredytowe są wspaniałym narzędziem, jednak cały czas mamy do nich zbyt wiele zaufania. Nie zostały one stworzone po to, aby odpowiadać, gdzie otrzymamy najkorzystniejszy kredyt, ani nawet ile za niego zapłacimy. Kalkulator kredytu mieszkaniowego ma dać odpowiedź na pytanie, czy nasza zdolność kredytowa w ogóle idzie w parze z naszymi planami. Drobne rozbieżności między wynikami z różnych kalkulatorów są całkowicie zaniedbywalne, a po wizycie w banku pewnie i tak zostaniemy zaskoczeni jeszcze inną ocena zdolności kredytowej. Korzystajmy więc z nich, ale ze świadomością przybliżenia wyniku, jakie otrzymujemy.
Zakup nieruchomości czy też ich budowa to bardzo trudne zadanie w dzisiejszym czasie. Dzieje się tak dlatego, że nieruchomości, jakie znajdują się na rynku są bardzo drogie, dlatego też bardzo mało osób posiada na tyle gotówki, aby móc takiego zakupu dokonać od ręki. Oczywiście na rynku zdarzają się doskonałe okazje, dzięki którym możemy kupić tanie mieszkanie, jednakże zdarzają się one bardzo rzadko. Jedynym rozwiązaniem, jakie możemy w tej sytuacji zrobić jest zaciągniecie kredytu hipotecznego. Taki kredyt, pozwala bowiem zdobyć nam wymarzony dom czy też mieszkanie. Niestety zaciągniecie takiego kredytu także w wielu przypadkach jest trudne, bowiem banki znacznie zaostrzyły warunki jego przyznawania. Jeśli więc w najbliższej przyszłości masz zamiar zaciągnąć kredyt hipoteczny, na zakup dla siebie i swojej rodziny mieszkania, sprawdźmy wówczas oferty co najmniej kilku banków. Jest to istotne głównie dlatego, że wiele banków proponuje swym klientom kredyt na niekorzystnych, wręcz bardzo złych warunkach. Wówczas zauważmy, że popełniliśmy zasadniczy błąd, bowiem nie sprawdziliśmy oferty, którą proponuje konkurencyjna instytucja bankowa. Oczywiście zanim udamy się do potencjalnej instytucji finansowej musimy samoczynnie sprawdzić, jaka jest nasza zdolność kredytowa. Jeśli nie jest ona w stanie bardzo dobrym, bądź też zadowalającym wówczas zanim udamy się do banku starajmy się ją poprawić. Zdolność kredytowa jest bowiem jednym z najważniejszych elementów, za pomocą którego możemy uzyskać kredyt hipoteczny. Istotny jest także fakt zabezpieczenia kredytu hipotecznego, bowiem w obecnym czasie wszelkie instytucje uważają go za bardzo ważną sprawę. Jeśli spełniamy podstawowe warunki w bardzo prosty sposób zaciągniemy kredyt,który pozwoli nam zakupić nasze wymarzone mieszkanie. Dzięki temu będziemy się cieszyć ciszą i spokojem w zaciszu własnego domu, nie troszcząc się o nic.
Niemal wszystkim znany jest program o nazwie Rodzina na swoim, który cieszy się ogromnym rozgłosem. Aby te kredyty uzyskać należy posiadać konta bankowe. Oparty jest on w głównej mierze na pomocy młodym małżonkom, którzy zaciągnęli zobowiązanie kredytowe celem zakupu dla siebie domu, bądź mieszkania. Program ten pracuje w taki sposób, że przez kolejne osiem lat spłaca połowę odsetek, odciążając tym samym z dodatkowych kosztów nową rodzinę. Żeby jednak spełnić warunki, należy zakupić mieszkanie o powierzchni do pięćdziesięciu metrów kwadratowych, bądź też dom nieprzekraczający stu czterdziestu metrów kwadratowych. Wsparcie tego programu jest bardzo duże, i cieszy się szczególnym powodzeniem wśród młodych małżonków, osób samotnie wychowujących dzieci, oraz wszystkich tych, którzy nie mogą inaczej zdobyć mieszkania własnościowego, jak tylko poprzez zaciągniecie kredytu, który zazwyczaj opiewa na bardzo wysokie kwoty. Dzieje się tak dlatego, że pieniądze przekazywane są na konto bankowe. W ramach zaciągnięcia tego zobowiązania Skarb Państwa może dopłacić nawet dziewięćdziesiąt tysięcy złotych, co jest zaiście dużą sumą. Wiele ludzi za pośrednictwem kredytów chce także zakupić swe własne mieszkanie. Niestety niewiele banków informuje o kosztach, jakie ponosi potencjalny kredytobiorca zaciągając kredyt mieszkaniowy. Jeśli chcemy wziąć kredyt musimy posiadać konto bankowe. Dzieje się tak dlatego, że konta bankowe pomagają banku sprawdzić naszą zdolność finansową. Jeżeli więc weźmiemy kredyt na zakup mieszkania na okres trzydziestu lat, który będzie sięgał dwustu tysięcy złotych końcowe koszty mogą przekroczyć nawet pięćdziesiąt tysięcy złotych. To wszystko związane jest z wysoką stopą oprocentowania, a dodatkowo z prowizjami, jakie pobiera bank za udzielenie kredytu. Wiele osób podejmując kredyt zapomina, że należy do niego doliczyć miedzy innymi raty kapitałowe, co także znacznie podnosi jego koszty. Biorąc wszystkie te elementy pod uwagę, zdajemy sobie sprawę, że podjęty przez nas kredyt przysporzy nam bardzo dużą ilość kosztów. Jednakże własne mieszkanie kusi, dlatego nie opieramy się i sięgamy po kredyt mieszkaniowy, który stanowi sposób na zrealizowanie naszych marzeń o nowym a przede wszystkim własnym mieszkaniu.